wtorek, 16 kwietnia 2013

16/30 Jest lepiej? Wiosenne foto menu ;)

   Chyba tak. Nie chce na razie zapeszać, ale czuję już, że mam dość starego sposobu postępowania i chce znów wrócić na tory, które pozwalały mi cieszyć się życiem i trzymać ustalonych zasad. Na razie nie jest jeszcze idealnie, ale każdy krok, który stawiam idzie do przodu, a nie do tyłu.

  Na wagę wejdę w poniedziałek. Podam Wam także tutaj wymiary, tak aby za miesiąc zobaczyć jakiś progres(mam nadzieję;D).

  Wracając jeszcze do moich filozoficznych wywodów, to nie wiem jak to jest, ale im mam bardziej napięty harmonogram, tym łatwiej jest mi się zmobilizować, łatwiej jest mi zapanować nad podjadaniem, emocjami. Może wniosek jest z tego taki, że kompulsy pojawiają się u mnie z nudów? To wynik nudy pomieszanej z samotnością? Coś w tym chyba jest. Co by to nie było. Trzeba z tym walczyć, nie można się poddawać, tylko dlatego, że przeciwnik jest silny!

  Dlatego będę się starać. Z całych sił.

Na dziś koniec wywodu, trzeba wziąć się do nauki, bo jutro kolokwium. Tymczasem mam dla Was prawie foto menu, bo nie wszystkie posiłki pamiętałam sfotografować;p

meksykańska jajecznica z macą i wędliną z kurczaka
 marchew + jabłko
 sałatka z kurczakiem i soczewicą zieloną
makaron pełnoziarnisty z piersią kurczaka

Wracam do nauki...Do jutra;)

7 komentarzy:

  1. myślę, że najważniejsze to być dla siebie wyrozumiałą i nie odchudzać sie szaleńczo ;) i nie robić tego za wszelką cenę ... ja np. jak za wszelką cenę powstrzymam się od ugryzienia dosłownie jednego gryza np. czegoś słodkiego to po kilku dniach rzucę się na coś słodkiego i wpałaszuje jeszcze wiecej a tak wystarczy mi że posmakuje jednego gryza jak już bardzo chcę i mam spokój na dłuuuuuugi czas i nie zjadam więcej

    OdpowiedzUsuń
  2. o tym, że kompulsy mogą być z nudów i samotności to fakt, ja np. w czasie sesji potrafię pochłaniać 3 razy tyle co zwykle przez to, że siedzę w domu, że to jakaś odskocznia od nauki, no i dlatego, że kusi wszystko na co patrzę.

    warto planować sobie posiłki (oczywiście w miarę możliwości), ja np. w poniedziałki wracam dopiero o 19, dlatego zabieram ze sobą tyle jedzenia ile się da, nawet jeśli mam przekroczyć dzienny limit kalorii. dlaczego? bo wiem, że jak poza domem będę najedzona, to nie wrócę do domu z pustym żołądkiem i nie rzucę się na zawartość lodówki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ach tu zawsze tak apetycznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj kochana, nie tylko Ty tak masz, ze im masz wiecej zajęć- nie myślisz o glupotach, o podjadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde a ja przed treningiem głodna siedzę i oglądam Twoje jedzenie i aż mnie skręca;(

    OdpowiedzUsuń