czwartek, 14 lutego 2013

Jak zmieniła się moja dieta? Słów kilka o awokado.

 Witam;)

   Mówiłam, że napiszę, jak się pozbieram. Nie wiem, czy to już nastąpiło. Poniedziałek i wtorek było spokojnie, a wczoraj  i dziś nagle rzuciłam się na słodycze... Jesat mi ciężko, ale nie poddaję się. Wiem, że muszę uporać się z kłębującymi sie emocjami, wiem, że to wszystko leży gdzieś głębiej, wiem, że potrzeba czasu, wiem, ale nie umiem być tak silna, jak bym chciała.
Przytyłam. Miałam już 58,6kg, a teraz znów 60,8. Tyle pracy poszło na marnę. Eh...

   Jednak dziś nie o tym, chciałam pisać. Wymyśliłam sobie, że stworzę cykl notek o zmianie jaka nastąpiła w mojej diecie. Konkretnie mam na myśli produkty, które odkryłam dzięki zmianie sposobu odżywiania. Przed podjęciem decyzji o całkowitej zmianie trybu życia, odżywiałam się pseudozdrowo. Miałam ściśle ograniczone produkty, które jadłam i ich się trzymałam. Moja dieta była bardzo monotonna i składała się głównie z nabiału. W końcu nastąpił przełom i czas zmian.
 Teraz jem dużo bardziej zdrowo, nie unikam produktów, których wcześniej się bałam ze względu na mity twkiące w podświadomości. Nie unikam już zdrowych tłuszczy, złożonych węglowodanów, pełnowartościowego białka. Ciąglę próbuje czegoś nowego, odkrywam nowe smaki. Będę się nimi tutaj dzielić. Dziś chciałam napisać o awokado.
    
Źródła energii
W jednym awokado (140g)
   To dziwne, że odkryłam jego smak dopiero w wieku 20. lat. Wcześniej unikałam go, bo bardzo tłusty, bo bez smaku, bo co niby z niego zrobić?

Zacznijmy od wartości odżywczych:

W 100gw 1 sztuce (140g)
  • Energia 224kcal
  • Białko 2,8g
  • Tłuszcz 21.4g
  • Węglowodany10.4g
  • Błonnik 4.6g

   Jak widzimy to dość kaloryczny owoc, ale nie ma powodu, żeby wykluczać go z diety. Zawiera zdrowe tłuszcze. Badania wykazały, że w nim znajduje się 54% włókien, które przyczyniają się do bardzo szybkiego spalania tłuszczu. Awokado często nazywa się owocem alfabetu, ponieważ zawiera w sobie prawie wszystkie rodzaje witamin: A, C, E, K i witaminy z grupy B6. 

Co zrobić z awokado?
   Awokado pasuje do wielu dań. Idealnie skomponuje się z mozzarellą i pomidorem, tworząc pyszną sałatkę. W towarzystwie banana i migdałów stworzy smaczny koktajl. Podczas śniadania wystąpi z jajkami, pod postacią jajecznicy, czy omletów. Nie zapominajmy także o pastacch: awokado świetnie nadaje się do różnych past do pieczywa, tym samym zastępuje masło. Możliwości jest wiele. Także zachęcam do eksperymentowania ;)

Jak przechowywać?
  W sklepach przeważnie znajdziemy awokado, które jeszcze nie jest w pełni dojrzałe. Dlatego przechowujemy je w temperaturze pokojowej do czasu, aż zmięknie. Potem trzymamy je w lodówce, w szczelnie zamkniętym pojemniku. 

  Cóż więcej można powiedzieć: jedzmy awokado, szczególnie teraz, gdy jest na nie sezon ;) Smacznego ;)

środa, 13 lutego 2013

A może banana? Albo może kiwi?

   Dziś o owocach. Konretniej o dwóch: bananach i kiwi. Inspiracją do tego posta jest filmik Marty i Kasi, których ostatnio jestem wielką fanką ;)

 
   Bardzo lubię owoce, szczególnie te letnie: truskawki, maliny, porzeczki, borówki ehh uwielbiam. Zimą niestety nie można ich dostać, więc muszę sobie je czymś zastąpić. I tak mój wybór przeważnie padał na mandarynki i pomarańcze. Kiwi też lubię, ale jakoś bardzo rzadko pojawia się u mniej w menu. Jednak po obejrzeniu filmiku dziewczyn stwierdzam, że musze to zmienić. Kiwi to bardzo dobre źródło witaminy C. Warto jednak pamiętać, aby jeść te twarde, które są kwaśne. Mają niższy indeks glikemiczny i mniej cukru. Ostatnio wpadłam na pomysł połączenia kiwi i awokado w koktajlu i to był smaczny pomysł. Także gorąco polecam takie połączenie smaków ;)

  A banany? No cóż ich zawsze unikałam. Bo tuczą, bo za dużo węglowodanów, bo w ogóle jak się dba o dietę to nie je sie bananów. Strasznie ciekawiło mnie, czy moje wyobrażenia na ich temat, potwierdzą się z słowami dziewczyn. I cóż się okazuje? To prawda - jeśli się odchudzamy lepiej zrezygnować z bananów. Mają wysoki indeks glikemiczny i dużo skrobii. Oczywiście nie oznacza to, że nie można ich w ogóle jeść. Najlepiej jednak, gdy jemy je jako przekąskę w dni treningowe. Ja osobiście jeśli już używam bananów to przeważnie jako dodatek do koktajlów.

  Coż jednak ja uważam, że lepiej zjeść banana niż na przykład czekoladę. Wychodzę też z założenia, że wszystko jest dla nas dobre, jeśli jemy z umiarem. ;)

 

wtorek, 12 lutego 2013

Spalacz tłuszczu L-karnityna w żelu BingoSpa - recenzja

   Miesiąc temu pisałam, że zaczynam stosować l-karnityne. Na początku oczywiście poczytałam trochę na jej temat i pozbierałam informację. Ucieszyłam się, że mogę stosować ten prosukt, bo już od dawna miałam ochotę go przetestować. Mimo, iż wyznaje zasadę, że kosmetyki tak, ale jako dodatek do treningu i diety, pokładałam nadzieję w tym produkcie;)

 Oto co pisze producent o l-karnitynie:



L-karnityna jest związkiem niezbędnym w energetycznych przemianach kwasów tłuszczowych. Jest cząsteczką, która transportuje długołańcuchowe kwasy tłuszczowe do mitochondriów, gdzie ulegają spaleniu, a usuwa z nich średnio- i krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe oraz inne acylowe związki, które w nadmiarze mogą być toksyczne.
L-karnityna jest również skutecznym antyoksydantem. Ma więc zdolność stabilizowania błon biologicznych. Wykazano również jej ochronny wpływ na naczynia krwionośne. Ponadto jest związkiem, który bierze czynny udział w usuwaniu toksyn z organizmu. Jej działanie detoksykujące wynika ze zdolności chelatowania metali ciężkich, które po związaniu z l-karnityną są wydalane z organizmu, tak samo jak szkodliwy nadmiar biopierwiastków. L-karnityna wykazuje również zdolność do obniżania poziomu cholesterolu i trójglicerydów.
Wskutek wysiłku fizycznego poziom l-karnityny w organiźmie ulega obniżeniu, a tylko jej odpowiednia ilość pozwala na utrzymanie skóry w dobrej kondycji. Wskazane jest zatem, aby osoby uprawiające sport, korzystające z siłowni, fitness stosowały L-karnitynę w żelu BingoSpa po każdym treningu, aby znacznie przyśpieszyć ich efekty.
L-karnityna w żelu BingoSpa wnika bezpośrednio w skórę, redukując nagromadzoną, podskórną tkankę tłuszczową, dając przy tym przyjemne uczucie chłodu.

Jak stosowałam:
  Według zaleceń należy stosować l-karnityne dwa razy dziennie. Ja niestety nie mam tyle czasu, więc smarowałam się nią raz dziennie, po ćwiczeniach. Przyjemnie schładzała rozgrzane ciało. 
Moja opinia:
  Ja jakoś ostatnio dość sceptycznie podchodzę do wszelkich wspomagaczy. Tu jednak naprawdę z szczerym sercem mogę powiedzieć, że się pozytywnie zaskoczyłam ;) Przez ten miesiąc zauważyłam poprawę stanu skóry, zaczęłam wyczuwać mięśnie spod warsty tłuszczyku, która robi się coraz mniejsza. Zmiana najbardziej widoczna jest na brzuchu - moja oponka się przyjemniej zmniejsza ;) To oczywiście zasługa także ćwiczeń, ale myślę, że l-karnityna fajnie przyspiesza ten proces. Gorąco polecam ten produkt. Ja na pewno będę po niego często sięgać ;)
PODSUMOWUJĄC:
Wady:
  • jak dla mnie trochę wolno się wchłania
Zalety:
  • miły zapach
  • przyjemnie chłodzi skórę
  • skuteczność - wspomaga codzienne treningi
  Produkt ten możecie zobaczyć i zakupić tutaj. 


poniedziałek, 11 lutego 2013

Coś nie coś o wodzie ;)

  Dziś abstrachując od mojego samopoczucia i ogólnego stanu, chciałam zwrócić Waszą uwagę na kwestię picia wody. Ostatnio zauważyłam, że piję jej coraz mniej. Nie wiem, czy to ze względu na to, że jest zima i ogólnie nie chce się tak pić, czy po prostu przestała mi smakować.  Cóż trzeba to zmienić.


 Przedstawię Wam dziś fantastyczny filmik, w którym dziewczyny obrazowo tłumaczą po co i jak pić tę wodę. Ja zawsze myślałam, że wypijam 2 l dziennie i jest super. Ten punkt zdrowego stylu życia mam jak najbardziej spełniony. A tu po obejrzeniu filmiku okazuje się, że to niestety nie do końca tak wspaniale wypełniam ten punkt. Przede wszystkim wypijam za dużo na raz. Wstawałam i do godziny mniej więcej 13 wypijałam swoją porcję, tak jakby chodziło tylko o wypełnienie obowiązku i na tym koniec. Teraz dopiero widzę jak bez sensu do tego podchodziłam.
  Nie zdawałam sobie sprawy także z tego, że moje złe samopoczucie może także być spowodowane tym, że za mało piję i mój organizm nie wydala toksyn z organizmu. To ważne przede wszystkim jeśli się odchudzamy i ćwiczymy, żeby uzupełniać płyny wodą. Otworzyły mi sie oczy na błędy, które popełniałam.

 Jeśli myślicie, że co jak co, ale nawadniacie odpowiednio organizm - obejrzyjcie ten filmik. Dziewczyny wykonały naprawdę dobrą pracę. W sposób przyjemny tłumaczą jak to z tą wodą jest i jakie najczęściej błędy popełniamy. Nie jakoś naukowo, zwykłym, codziennym językiem i to jest bardzo przyjemne w tym filmiku;)

niedziela, 10 lutego 2013

Czemu on pojawia się tak niespodziewanie?

  To on. Zupełnie nie rozumiem skąd się zjawia. Dlaczego jak wszystko idzie już tak dobrze, on nagle wychodzi, gdzieś z głębi i wszystko niszczy...? Kompuls. Tak Już miałam nadzieję, że to odeszło, że mogę odetchnąc, że jestem już silna i spokojna. Nic bardziej mylnego, to uczucie narastalo we mnie od piątku, aż nagle w sobotę pękło wszystko, wszystkie zahamowania, postanowienia, zasady. Wszystko znikło, pojawiło się jedno: chęc na wszystko, mimo bólu, mimo świadomej niechęci na to wszystko, mimo krzyczącej świadomości. Nie, nic nie pomogo... Trwało to dwa dni. Nie wiem, czy już jutro będzie dobrze. Nie wiem, wiem, że bardzo mnie te dwa dni zmęczyły, głównie psychicznie. Znów długo będę musiała się zbierać...Znów zniszczyłam pracę miesięcy w dwa dni. Nie chce wiedzieć nawet ile kalorii pochłonęłam. Zapewne tyle co przez ostatnie dwa tygodnie... Eh nie mam sił.

Dziś niedziela i piszę przede wszystkim dlatego, że zawsze w niedzielę podsumowywałam tydzień i robiłam plany na nowy. Nie mam co prawda sił na to, ale tyle zasad już złamałam, że przynajmniej tej chce się trzymać.

Dieta
Ćwiczenia
Pielęgnacja
Rozwój
Inne
→ luty bez słodyczy

→ nie podjadać

→ ograniczyć węglowodany do 95g dziennie



→ ugotować coś czego wcześniej nie jadłam (kluski leniwe)
kontynuować
program six pack in six weeks

→ codziennie 30 min hula-hop



→ wyzwanie szpagatowe


→ 2 razy w tygodniu ćwiczenia na kręgosłup



→ body wrapping (pn.śr.pt)

→ maseczka na twarz

→ codziennie kremować stopy

→ napisać egzamin z antropologii


→ obejrzeć 3 odcinki jakiegoś serialu po angielsku


→ obejrzeć ,,Służące”




→ poukładać w garderobie


→ napisać recenzję alg do peelingu


→ posprzątać dokładnie mieszkanie


→ poprawić esej

11.02 - 17.02

Dieta
Ćwiczenia
Pielęgnacja
Rozwój
Inne
→ zjadać min, 3 posiłki dziennie

→ ograniczyć węglowodany do 95g dziennie



→ min. 1,5 l wody
→ kontynuuować Shared with weights

→ codziennie 30 min hula-hop



→ wyzwanie szpagatowe


→ 2 razy w tygodniu ćwiczenia na kręgosłup



→ body wrapping (pn.śr.pt)

→ maseczka na twarz

→ codziennie kremować stopy i dłonie

→ skończyć czytać Greya


→ obejrzeć 3 odcinki jakiegoś serialu po angielsku


→ obejrzeć ,,Zakochani w Rzymie”


→ zrobić dwa testy z angielskiego




→ napisać recenzję l-karnityny w żelu


→ poprawić esej



Wrócę jak się pozbieram.
Trzymajcie się;*

piątek, 8 lutego 2013

Koniec Six pack in six weeks i co teraz? Shared with weights ;)

   Eh i dziś zakończyłam swoją przygodę z Six pack. Wrócę do tych treningów na pewno, bo przypadły mi bardzo do gustu. Szczególnie część druga;) Jeśli chodzi o efekty, to jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim poprawiła się moja kondycja. Zyskał także brzuch: mięśnie są dużo twardsze, można je już wyczuć spod warstwy tłuszczyku. Ten program jest idealny dla osób walczących z boczkami - przez te 6 tygodni zauważyłam znaczne zmniejszenie się tej problematycznej sfery, z czego bardzo się cieszę ;) Jeśli macie jakieś pytania o ten program, służę pomocą;)

  Teraz zastanawiam się co dalej. Na pewno nie chce rezygnować z Jillian, bo bardzo polubiłam jej treningi.Znalazłam fajny program Shared with weights. Ćwiczyłyście to?

Program składa się z dwóch levelów. Każy z nich trwa mniej więcej 30minut. Generalnie forma ćwiczeń pozostaje ta sama. Z Jillian ćwiczą jej stałe współpracownice.Obejrzałam level 1 i ta część podzielona jest naa 3 obwody. Przeplecione są tu ćwiczenia cardio i siłowe. Jako sprzętu Jillian używa ciężarka kettlebell. Ja niestety takiego nie posiadam, więc zastąpię go zwykłym ciężarkiem 4kg. Zdecydowałam się na ten program dlatego, że pracują tutaj bardzo ręce - a to moja problematyczna część ciała;p Nie udao mi sie znaleźć na youtube całego programu, dlatego wrzucę tylko kilka ćwiczeń, które udało mi się znaleźć:

Jeśli ktoś by był zainteresowany tym treningiem, to mogę się nim podzielić, bo posiadam oby dwie części ;)

Planuję ćwiczyć ten program przez 2 tygodnie: tydzień jedną część i tydzień drugą. Myślę, że dłużej nie ma sensu, bo się znudzi;p

A teraz uciekam do Greya:D Dostałam książkę od przyjaciółki i nie mogę się od niej oderwać;p Mam dla Was jeszcze kilka zdjęć posiłków:
sałatka brokułowa z fetą + łosoś i kromka macy
naleśniki kukurydziane z powidłami porzeczkowymi domowej roboty
jogurt naturalny z musem jabłkowym

Za dużo węglowodanów, za mało białka... Eh muszę wrócić do mojego postanowienia z ograniczeniem węgli, bo im mniej ich jem, tym lepiej się czuję...



 

czwartek, 7 lutego 2013

Co robić z wolnym czasem?

   Witam ;)
   Chyba mam już ferię. Chyba, bo jeszcze nie mam wyników ostatniego egzaminu. Na razie cieszę się tym wolnym czasem;) Ostatnio trochę zaniedbałam wszystko: siebie, obowiązki. Nie chodziłam do kina, nie czytałam książek. Kompletnie nic. Pora to zmienić. Wrócę też do mojej drugiej pasji: gotowania ;) Uwielbiam mieć czas na spokojne eksperymentowanie w kuchnii. Oto co dziś sobie przyrządziłam:

krem z awokado i jabłka

   Aż nie mogę się nadziwić, czemu dopiero teraz spróbowałam awokado. Pokochałam jego smak i żałuję, że tak długo zwlekałam z spróbowaniem go. 

 I specjalnie dla Coraz mniej przepis na domowy peeling kawowy:


  • Fusy z kawy - u  mnie ok. pół kubka( ekonomiczne jest najpierw wypić kawkę, a to co z niej zostanie przerobić na peeling). 
  • cukier - ok. 3 łyżek
  • pieprz cayenne (dodałam go spontaniczne, nie zastanawiając się nad efektami. W sumie sprawił, że skóra troszkę piekła. Trzeba jednak uważać, bo nie wiadomo jak skóra może zareaagować)
  • oliwa z oliwek
  • odrobina wody
Składniki suche mieszamy dokładnie. Dolewamy oliwy i wody, tak aby powstała zwarta, ale nie płynna masa. No i gotowe;)

Jutro kończę Six pack in six weeks z Jillian ;) Polubiłam te treningi. Choć 3 tygodnie każdej części to trochę za długo. Jednak warto było poświęcić ten czas. Jutro wstawię podsumowanie tego treningu i przedstawię dalsze plany treningowe. ;)

Tym czasem korzystam z wolnego czasu i idę obejrzeć jakiś film. Co polecacie? ;)


EDIT.
Zapomniałam, że dziś tłusty czwartek;p Tzn rano pamiętałam, ale ja nie lubię pączków, także jest mi to obojętne. Jedynie zjadłam jedną różę karnawałową, bo mama piekła i nie chciałam robić jej przykrości;)

wtorek, 5 lutego 2013

Cynamonowe algi do peelingu o właściwościach odchudzających BingoSpa - recenzja

   Jak wiecie walczę z cellulitem. Walczę na wielu frontach: ćwiczeniami, dietą, balsamami, body wrappingiem. Do tego kompletu brakuje jednego: peelingu. Przez jakiś czas stosowałam peeling kawowy, jest on cudowny, ale ma duży minus: robi ogromny bałagan w łazience. W związku z tym postanowiłam poszukać, czegoś równie skutecznego, ale mniej problematycznego: padło na ten kosmetyk: Algi cynamonowe do peelingu.


Jak stosuję:

Wykonuje dokładny peeling całego ciała przeważnie 2 razy w tygodniu. Producent zaleca, aby nakładać algi na gąbkę, a dopiero potem masować ciało, ja jednak darowałam sobie gąbkę ;p Masuję dokładnie ciało ok. 10-15minut.   Pod wpływem wody, algi ładnie rozprowadzają się po ciele i cudownie złuszczają martwy naskórek. Kolejnym plusem jest zapach ;) 
Efekty:

  Jak dla mnie najlepszym peelingiem na świecie jest ten domowy, kawowy. Jednak rzadko go stosuję, ponieważ ma wiele wad ,,technicznych". Te cynamonowe algi zastępują doskonale peeling kawowy. Tak samo dobrze złuszczają naskórek, pozostawiając skórę jędrną i gładką. Po wykonanym peelingu zawsze balsamowałam ciało tym balsamem

Co z cellulitem?

Cellulit to trudny przeciwnik. Musimy zdać sobie sprawę, że kosmetyki nie pokonają go same. Potrzebny jest także nasz wysiłek: dieta, ćwiczenia. Kosmetyki są dodatkiem, wspomagają naszą walkę. Jeśli będziemy systematyczni i cierpliwi to na pewno pokonamy cellulit. Ja osobiście mogę powiedzieć, że wygrywam. Odkąd stosuję doby wrapping, ćwiczę, zdrowo się odżywiam, balsamuje ciało i złuszczam martwy naskórek -  moja skóra wygląda coraz lepiej. Nie wstydzę się już nierówności. One co prawda jeszcze są, ale już trzeba się bardziej przyjrzeć, aby je zauważyć.

Warto walczyć o lepsze ciało;)

 

poniedziałek, 4 lutego 2013

Comiesięczne wymiary i kilka niespodzianek;)

  Tak. Jak co miesiąc wypadałoby podsumować osiągnięcia. Choć słowo osiągnięcia jest w tym wypadku dość śmieszne, no ale coś tam jednak spadło.

Wymiary
Pażdziernik
Styczeń
Luty
Podsumowanie
Waga
64,9
60,9
59,7
- 5,2kg
Ramię
26
25
25
-1cm
Biust
86
84
84
-2cm
Talia
68
64
63
-5cm
Pępek
83
76
76
-7cm
Biodra
92
88
87
-5cm
Udo
58
54,5
54
-4cm
Kolano
42
40
39
-3cm
Łydka
38
36
36
-2cm

Hmm nie załamuje się. Ostatnio mam gorszy nastrój, ale to chyba przez tą sesję. Jestem przemeczona. Jak odpocznę to mam nadzieję, że dobry nastrój wróci.

A dziś w ramach poprawy nastroju odwiedził mnie listonosz z dwoma paczkami;P
To zawartość pierwszej paczki: nagroda z konkursu Dusi ;)
A to druga nagroda wygrana u Orikami ;) 

Bardzo mnie ucieszyły przesyłki;) Są wspaniałe. Dodatkowo wybrałam się jeszcze dziś na zakupy, aby się przewietrzyć, bo już głupieje od tych notatek. Kupiłam sobie pyszne awokado, mandarynki, marchewki i kiwi ;) Zdrowo,owocowo i radośnie;) 
  Jutro egzamin z antropologii. Trzymajcie kciuki, a ja idę się uczyć.